Znakomicie spisali się tenisiści stołowi SPAR AZS-u Politechniki Rzeszowskiej w pierwszym tegorocznym meczu superligi. Rzeszowianie pokonali zespół EPS Besser Opoki Trzebinia 3:0. Mecz od szybkiego zwycięstwa w pojedynku rozpoczął kapitan AZS-u Tomasz Lewandowski. W drugiej grze Paweł Chmiel poradził sobie z aktualnym vicemistrzem Polski Jarosławem Tomickim, tracąc tylko jednego seta. Największe emocje wzbudził pojedynek Piotra Chmiela z Bogusławem Koszykiem. Rzeszowianin zdołał się pozbierać po dwóch przegranych setach, doprowadził do remisu, a w decydującej odsłonie, pomimo tego, że przegrywał już 7:3, obronił dwie piłki meczowe doprowadzając do równowagi. Końcówka tie-breaka należała już do zawodnika gospodarzy.
Tomasz Lewandowski - Jakub Perek 3:0 (11:4, 11:8, 14:12)
Kapitan rzeszowian pierwszego seta rozstrzygnął
zdecydowanie na swoją korzyść. W drugiej odsłonie Jakub Perek grał już nieco
lepiej i Tomasz Lewandowski odskoczył mu dopiero w końcówce. W trzecim secie
zawodnik z Trzebini prowadził już 8:5 ale rzeszowianin zdobył 4 punkty z rzędu
i wyszedł na jednopunktowe prowadzenie (9:8).
Jakub Perek poprosił o przerwę i nie mógł uwierzyć, że tak szybko stracił punkty. Zawodnicy w końcówce toczyli wyrównaną grę. Przy stanie 12:12
Tomasz Lewandowski w pięknej akcji mocno
uderza i piłka przelatuje obok próbującego odbić ją zawodnika Opoki. W
ostatniej akcji Jakub Perek nie tafia w piłkę po serwisie zawodnika Politechniki.

Jarosław Tomicki: „Z palcem wszystko w porządku, jest trochę tylko stłuczony, ale nie ma pęknięcia ani złamania. Dzisiejsze spotkanie od samego początku stało na niezłym poziomie. Zabrakło nam trochę zimnej krwi w końcówkach pojedynków. Gospodarze wytrzymali psychicznie i to było ich przewagą. Uważam, że wynik 3:0 nie odzwierciedla walki jaką można było zobaczyć."
Paweł Chmiel - Jarosław Tomicki 3:1 (11:2, 11:9, 9:11, 12:10)
W pierwszym secie Paweł Chmiel nie dał najmniejszych szans wicemistrzowi Polski Jarosławowi Tomickiemu pozwalając mu na zdobycie zaledwie 2 punktów. Do połowy drugiego seta walka toczyła się punkt za punkt. Później w dwóch ładnych wymianach rzeszowianin zmusił rywala do błędu i objął dwupunktowe prowadzenie (7:5). Pomimo prób zawodnikowi Opoki nie udało się już dogonić rzeszowianina, bowiem piłka, która mogła doprowadzić do równowagi po odbiciu się od siatki wyleciała na aut. Trzeciego seta znakomicie rozpoczął Jarosław Tomicki prowadząc 4:1, ale Paweł Chmiel odrobił stratę i wyszedł na jednopunktowe prowadzenie (6:5). W tej ostatniej akcji zawodnik z Trzebini mocno uderzył kciukiem o stół i był zmuszony poprosić o przerwę w grze. Tomicki do gry wrócił i zdołał zwyciężyć 11:9. Początek czwartego seta ponownie należał do zawodnika przyjezdnych. Dwupunktową stratę (1:3) szybko odrobił Paweł Chmiel, który zdobył 6 punktów z rzędu, a w jednej z akcji bombardował przeciwnika mocnymi atakami, po których ten mimo długiej obrony nie teafia w stół. W końcówce pomimo pościgu Tomickiego rzeszowianin okazał się lepszy.
Paweł Chmiel: „Ustawienie zawodników odpowiadało nam dzisiaj. Nastawiliśmy się na to, że Jarosław Tomicki będzie rozgrywał w tym meczu, ale goście zmienili nieco ustawienie. Ja muszę przyznać, że jestem nieco zmęczony ostatnim tygodniem, bo ciężko pracowaliśmy. Mój mecz był bardzo trudny, z Jarosławem Tomickim nie lubię grać ze względu na jego styl. On cały czas gra backhandową stroną ( backhand -uderzenie z lewej strony zewnętrzną stroną rakietki) i cały czas flipuje (flip - backhand po przekątnej - dop. W.M.). Gra w destrukcji, gra blokiem jest moją najsłabszą stroną i było widać, że w tym elemencie najwięcej punktów tracę. Jestem zadowolony z meczu, bo wytrzymałem dwie końcówki i bardzo cieszę się z wygranej".
Piotr Chmiel - Bogusław Koszyk 3:2 (5:11, 13:11, 6:11, 13:11, 12:10)
Piotr Chmiel rozpoczął rywalizację od dość szybko przegranego seta. W drugim także zanosiło się na porażkę, bowiem Bogusław Koszyk prowadził już 7:2. Rzeszowianin zdołał jednak we właściwym momencie się przełamać. Odrobił 4 punkty, co sprawiło, że zawodnik Opoki poprosił o czas, a po przerwie doprowadził do remisu 8:8. Końcówka była bardzo wyrównana ale Piotr Chmiel wykorzystał trzecią piłkę setową i zwyciężył. Trzeci set to znów kapitalne otwarcie Koszyka, który wygrywał 6:1 i kontrolował grę. W czwartej odsłonie obydwaj zawodnicy prowadzili wyrównany pojedynek. W końcówce rzeszowianin obronił piłkę meczową, a później nie dał się zaskoczyć szybkim zagraniom rywala i zdobywał punkty.
W tie-breaku szala
zwycięstwa przechylała się w obie strony. Piotr Chmiel prowadził 3:1, ale
Bogusław Koszyk odrobił stratę i objął prowadzenie (3:6). Rzeszowianin prosił o
przerwę, po której był mocno skoncentrowany w bardzo szybkich wymianach.
Doprowadza do remisu (7:7) i po chwili wychodzi na jednopunktowe prowadzenie.
Odpowiedź zawodnika Opoki jest na tyle skuteczna, że aby zakończyć mecz ma do
wykorzystania dwie piłki (8:10). Ta sztuka mu się jednak nie udaje.
Rzeszowianin doprowadza do remisu, a w ostatniej akcji po sprytnym serwisie
kończy spotkanie ładną akcją.
Piotr Chmiel: „Miałem pomysł na tę ostatnią piłkę, zagrałem serwis, po
którym zawodnik podniósł piłkę i udało mi się to wykorzystać. Bohaterem dziś
nie jestem, raczej reżyserem horroru. Miałem ogromne problemy z odbiorem serwu,
rywal często zmieniał miejsce serwisu i stosował dużą rotację. Zawodnik z
Trzebini miał też bardzo dobre pierwsze tempo po swoim serwisie i trzeba było się bardzo skoncentrować, by po
odbiorze złapać piłkę. To w tym meczu nie zawsze mi się udawało".
































































Newsletter
Kanał Rss
O portalu
Reklama
