Nie pomogła dobra znajomość drużyny Ruchu Mazowieckie przez trenera Miroslawa Čopjaka, Resovia zremisowała trzeci mecz z rzędu i od tyluż spotkań nie strzeliła bramki. Skuteczność to największy do tej pory mankament Resovii, choć w meczu z Ruchem gospodarze mieli kilka szans, by trafić do bramki rywali.
Resovia Rzeszów - Ruch Wysokie Mazowieckie 0:0
Resovia: Pietryka , Kozubek, Bogacz, Zítka, Szkolnik,
M. Kantor, Kaczor (85' Krupa), Nikanovyc, Walaszczyk, Smolec (64' D. Kantor) -
Pontus (74' Hajduk).
Ruch: Holewiński, Kołłątaj, Urban, Bartkiewicz, Czarnecki, Żaglewski
(79' Speichler), Strózik, Trzaskalski (66' Jegliński), Kołodziejczyk,Płoszczuk
(46' Oświęcimka), Łukasik.
Żółte kartki: Resovia: Bogacz, M. Kantor, Walaszczyk;
Ruch: Oświęcimka, Żaglewski.
Mecz obydwie drużyny rozpoczęły bardzo dynamicznie,
jednak największą przeszkodą w dokładnym dogrywaniu piłki był stan murawy. Padający
deszcz sprawił, że boisko było grząskie i śliskie. W 5 minucie Marcin
Trzaskalski rozpoczął ze swojej połowy rajd prawą strona boiska, minął obrońcę
Resovii i zdołał dograć piłkę w pole karne do Pawła Łukasika, a ten strzelił
tuż obok prawego słupka Marcina Pietryki. Po tej akcji szybką kontrę
wyprowadzili rzeszowianie. Piotr Smolec z prawej strony mocno uderzył tuż obok
słupka, ale Artur Holewiński był dobrze ustawiony w bramce.
Kolejne dwie sytuacje stworzyli piłkarze Ruchu,
które próbował wykończyć aktywny Paweł Łukasik. Najpierw w 12 minucie sprzed
pola karnego spróbował strzału, po którym piłka poszybowała nad bramką, a w 16
minucie wszedł z lewej strony pola karnego i oddał mocny strzał, który z trudem
obronił bramkarz Resovii. Gospodarze szybko rozegrali piłkę, Piotr Smolec
dograł do Tomasza Kaczora, a ten trafił obok słupka bramki gości.
W 24 minucie Resovia powinna objąć prowadzenie. Po
świetnym prostopadłym podaniu Kamila Walaszczyka w polu karnym na dobrej
pozycji strzeleckiej znalazł się Marcin Pontus i z 10 metrów uderzył obok
słupka Artura Holewińskiego. Napastnik Resovii miał jeszcze szansę w 31 minucie
po dośrodkowaniu z lewej strony Piotra Szkolnika. Piłkę uderzoną głową w
kierunku bramki wybił jedne z obrońców Ruchu.
W końcówce pierwszej połowy do głosu doszli zawodnicy
Ruchu. W 37 minucie Marcin Trzaskalski dośrodkowuje wprost na głowę Przemysława
Płoszczuka, który głową uderza tuz nad poprzeczką bramki. Dwie minuty później w
podobnej sytuacji znalazł się Paweł Łukasik i także spudłował.
Ostania groźna akcja pierwszych 45 minut należała do
Resovii. Piotr Szkolnik przerzucił długą piłkę z lewej strony do Piotra Smolca,
a ten z dużego kąta trawił w bramkarza Ruchu.
Początek drugiej połowy należał do zawodników Ruchu,
którzy zamknęli rywali na ich połowie. Szybkością imponował Marcin Trzaskalski,
a nieustępliwością nękał obrońców gospodarzy Michał Oświęcimka.
W 72 minucie szansę miał Resovia, strzelał Dariusz
Kantor, ale świetnie zachował się bramkarz. Trzy minuty później z groźną kontrą
wyszli Resoviacy, wydawało się, że zdołają wypracować dobrą sytuację, jednak
Dariusz Kantor jako rozwiązanie wybrał strzał, który nie zagroził
Holewińskiemu. W końcówce Ruch miał jeszcze idealną szansę w polu karnym, ale
przed utratą bramki Resovię uratował Marcin Pietryka.
Po meczu powiedzieli:
Artur Łuczyk (II trener
Resovii Rzeszów) - „Najbardziej bolesne dla nas jest to, że już od trzech spotkań nie
strzeliliśmy gola. To jest nasz największy problem. Niewielkim plusem jest to,
że stwarzamy więcej sytuacji strzeleckich. Miał dobre sytuacje Marcin Pontus i Tomasz
Kaczor, ale jeżeli chcemy się liczyć w lidze musimy strzelać więcej bramek."
Sławomir Kopczewski
(trener Ruchu Wysokie Mazowieckie) - „Myślę, że kibice mogą być zadowoleni z tego
spotkania, bo obydwie drużyny stworzyły sporo sytuacji. Sądzę, że gdyby któraś
z drużyn strzeliła bramkę to spotkanie nabrałoby jeszcze kolorytu. Szkoda
sytuacji z 93 minuty, bo gdyby wpadła bramka gospodarze nie zdążyliby już się podnieść.
Takie sytuacje trzeba wykorzystać, nam się to nie udało."




















Newsletter
Kanał Rss
O portalu
Reklama
