Rozmowa z Piotrem Mazurkiewiczem, piłkarzem III-ligowej Resovii.- No to rundę jesienią ma pan z głowy.
- I rundę i chyba część przygotowań zimowych. Zerwałem ścięgno Achillesa, co oznacza minimum półroczną przerwę w grze.
- Do kontuzji doszło w meczu pucharowym. Który z piłkarzy Pniówka Pawłowice Śląskie tak pana urządził?
- Żaden. Noga sama strzeliła, bez kontaktu z rywalem, nawet nie w momencie startu do piłki, tylko w czasie truchtu. To kontuzja z kapelusza.
- Kilka ich już było.
- Groźnych wcale nie tak dużo. Ta jest najpoważniejsza. Wcześniej miałem kontuzję mięśniową. Ale to była inna sytuacja, łatwiejsza do wytłumaczenia, bo wszystko nastąpiło w starciu z innym piłkarzem.
- Leży pan w szpitalu?
- Jestem w domu, ale w tym tygodniu czeka mnie operacja, prawdopodobnie w szpitalu w Rzeszowie.
- Perspektywa tak długiej przerwy może przygnębiać.
- Wesoło mi nie jest, ale wcale się nie załamuję. Koledzy mnie wspierają, dzwonią, pamiętają o mnie.
- Do formy łatwo nie będzie wrócić.
- Wiem, ale jestem przekonany, że sobie poradzę i będę jeszcze strzelał gole. To nie te czasy, kiedy taki uraz kończył ludziom przygodę ze sportem. Dziś medycyna stoi na wyższym poziomie i powrót na boisko jest kwestią czasu.
Źródło:nowiny24.pl




















Newsletter
Kanał Rss
O portalu
Reklama
