- To wydarzyło się w nocy ze środy na czwartek. Na przejście w Korczowej podjechały trzy autokary z działaczami piłkarskimi wracającymi z meczu naszej reprezentacji we Lwowie. Jeden autokar po odprawie przez Straż Graniczną podjechał wprost pod szlaban. Gdy celnik poprosił o cofnięcie się, jeden z działaczy zaczął się awanturować. Zażądał przepuszczenia pojazdu, groził, że zwolni celnika - opowiada Małgorzata Eisenberger-Blacharska, rzeczniczka przemyskiej Izby Celnej. - Te autokary miały maksymalnie krótki czas odprawy. Do kierownika zmiany dzwonił wcześniej polski konsul ze Lwowa i prosił o przyspieszenie - dodaje.
Okazało się, że Kazimierz Greń, prezes podkarpackiego ZPN-u, dzwonił do Ryszarda Winiarskiego, byłego wiceprezydenta Rzeszowa, a obecnie konsula we Lwowie. - Prosił o pomoc w szybszym przekroczeniu granicy. Zadzwoniłem do Korczowej. Obiecano mi, że autokary będą odprawione jak tylko to będzie możliwe. Jakiś czas potem pan Greń zadzwonił jeszcze raz. Z tego telefonu wynikało, że jest jakiś incydent - opowiada z zażenowaniem Winiarski.
Konsul przyznaje, że czasem jest proszony o pomoc w szybszym przekroczeniu granicy. - Nie zdarza się to często i dotyczyło grup dzieci. Ale nie zdarzyło mi, żeby jacyś oficjalni przedstawiciele tego się domagali - mówi.
Greń: - Ktoś chce dołożyć Polskiemu Związkowi Piłki Nożnej. Opowieści, że awanturowałem się na granicy, są kłamliwe. Nikogo nie zwalniałem, choć celnik był niesympatyczny. Nikt nie dał nam znaku, że mamy się zatrzymać, więc kierowca jechał.
Greń przyznaje, że zależało mu na jak najszybszym przekroczeniu granicy. - W autokarze byli ludzie, którzy mieli samoloty o czwartej, piątej rano. Dlatego dzwoniłem do konsula. To, co się dzieje na granicy, to horror. To oburzające, że ludziom każe się czekać po 12-16 godzin - denerwuje się prezes.
Jaki będzie finał tej sprawy? Celnik, którego zwalniał prezes Greń, czuje się znieważony. On i jego koledzy ze zmiany przekażą notatki służbowe dyrektorowi Izby Celnej w Przemyślu. - Nie można wykluczyć, że sprawa zostanie przekazana do prokuratury - wyjaśnia rzeczniczka.
- Ja również złożę doniesienie do prokuratury na postępowanie celników. A już wkrótce ujawnię wiele bulwersujących szczegółów - dodaje Greń. Być może te szczegóły zostaną ujawnione na konferencji prasowej, którą prezes zwołał na jutro. "W tym dniu dowiecie się państwo wielu prawdziwych, a nawet szokujących informacji" - zapowiada w zaproszeniu.
Komentarz
Działacze dali się poznać służbom granicznym w mało elegancki sposób. Prezes podkarpackiej piłki Kazimierz Greń współczuje ludziom, którzy muszą kilkanaście godzin czekać na odprawę na polsko-ukraińskich przejściach granicznych. Oburza się, że tak długo muszą czekać ludzie starzy, z małymi dziećmi. I z tego współczucia i oburzenia szuka sposobów, żeby jak najszybciej, bez kolejek i po znajomości, ominąć tych czekających. Przecież granice powinny się same otwierać, bo jadą działacze. Nie wiem, jak zakończy się ta sprawa, ale ja czuję duży niesmak.
Źródło:gazeta.pl



















Newsletter
Kanał Rss
O portalu
Reklama
