Podatek VAT wzrośnie o 1%. Tego chce PO. Premier Donald Tusk ogłosił tę wiadomość na konferencji prasowej, po naradzie dotyczącej rządowego planu finansowego na lata 2010-2130. Oznacza to wzrost cen w sklepach i rachunków. Stracą na tym przeciętne rodziny.
Szef klubu PO Tomasz Tomczykiewicz po posiedzeniu, poinformował dziennikarzy, że została rozpoczęta dyskusja o czasowej podwyżce VAT w "niewielkim stopniu". Nie będzie natomiast podwyżki podatku PIT, CIT i składki rentowej.
PiS ostro krytykuje plany budżetowe rządu.
Jesteśmy przeciwni podnoszenia podatków- powiedział Rzecznik klubu PiS Mariusz Błaszczyk, podczas konferencji prasowej. Ucierpią Ci, którzy są najsłabiej sytuowani- dodał.
Nowa wiceprezes PiS Beata Szydło także ostro krytykuje propozycję rządu. Słusznie uważa, że podwyżki np. materiałów budowlanych przełożą się na na wzrost cen wielu towarów, które pozornie nie są związane z budownictwem, czyli m.in żywność. Rząd Tuska nie wziął tego pod uwagę w wyliczeniach- podkreśla pani poseł.
Szydło dodaje, że "polskie finanse publiczne zależą od kalendarza wyborczego"- przed wyborami jest wszystko w porządku, a po wyborach Polacy otrzymują hiobowe wieści. Przypomniała również, że w 2009r rząd, przed wyborami do Parlamentu Europejskiego przekonywał, że sytuacja finansów publicznych jest stabilna, a po wyborach została przedstawiona nowelizacja ustawy budżetowej.
W tej sytuacji PiS chce, aby na najbliższym posiedzeniu Sejmu (4-6.08) Premier Tusk przedstawił informację na temat stanu finansów publicznych Polski, "wraz z uzasadnieniem, dlaczego Polacy maja ponosić ciężar zaniechań Rządu".
Podczas konferencji posłowie PiS przypomnieli archiwalne wypowiedzi polityków PO- premiera Donalda Tuska, prezydenta elekta Bronisława Komorowskiego oraz marszałka sejmu Grzegorza Schetyny, którzy zaprzeczali potrzebie podwyższenia podatków w Polsce.
SLD również jest przeciwne.
Marek Wikliński z SLD podkreśla, że Polacy mogą czuć się szczególnie zawiedzeni, ponieważ miliony wyborców PO postarały się o zaświadczenie, aby móc głosować w dowolnym miejscu pobytu podczas wakacji. Tymczasem Polacy wracają z wakacji i zastają podwyżki cen, wyższe podatki. A miały być zniżki dla studentów na kolej, refundowane zabiegi in vitro, wyższe płace... O tym wszystkim możemy pomarzyć, mówi zirytowany Wikliński.
Zdanie posła w tej sprawie jest takie jak członków PiS- podwyżki odbiją się na najsłabiej zarabiających, emerytach i rencistach. Podwyżka oznacza wzrost cen w sklepach, wyższe kwoty na fakturach za prąd, gaz oraz inne media. Stracą na tym przeciętne rodziny- podsumował poseł.
KB




















Newsletter
Kanał Rss
O portalu
Reklama
