Nie żyje 66-letnia Francuzka uprowadzona na początku miesiąca ze swojego domu na kenijskiej wyspie Manda. Za porwaniem stali prawdopodobnie Somalijczycy.
Rzecznik francuskiego MSZ poinformował, że 66-letnia francuska zakładniczka Marie Dedieu, porwana w Kenii i od 1 października przetrzymywana w Somalii, zmarła. Nie wiadomo jednak w jakich okolicznościach.
Dedieu cierpiała na raka i miała problemy z sercem. Kobieta została porwana w nocy z 30 września na 1 października ze swego domu na wyspie Manda w Kenii.
Kenijski przyjaciel kobiety John Lepapa relacjonował, że zamaskowani bandyci uzbrojeni w karabiny maszynowe wdarli się pod osłoną nocy do położonego na plaży domu. Następnie zabrali kobietę na oczekującą w pobliżu łódź.
Wyspa Manda należy do turystycznego archipelagu Lamu, u wybrzeży Kenii. Swoje domy na wyspie wielu bogatych obcokrajowców. Uprowadzona Francuzka spędzała tam od 15 lat kilka miesięcy w roku.




















Newsletter
Kanał Rss
O portalu
Reklama
