Na cztery dni przed planowaną wizytą Lecha Kaczyńskiego i dzień przed wizytą premiera Donalda Tuska, Rosjanie nie wpuścili na lotnisko „Siewiernyj" polskich dyplomatów, którzy chcieli sprawdzić jego stan.
Dyplomaci oraz funkcjonariusze Biura Ochrony Rządu w Smoleńsku pojawili się 5 kwietnia. Następnego dnia ruszyli w kierunku lotniska, ale w drodze poinformowano ich poprzez polską ambasadę, że „możliwości obejrzenia lotniska nie ma". Dyplomaci pojechali więc do Katynia.
Powodem dla którego odmówiono wejścia na rosyjskie lotnisko, był jego fatalny stan. Prokuratura wojskowa oficjalnie potwierdza, że Rosjanie tuż przed wizytą głowy polskiego państwa musieli „odtworzyć infrastrukturę" lotniska.
Według zeznań polskiego dyplomaty, Rosjanie nie chcieli powiedzieć polskiej stronie jakiego sprzętu brakuje na lotnisku i w jaki sposób je reaktywują.
Rosyjskie lotnisko „Siewiernyj" od dłuższego czasu nie funkcjonowało. Przypomnijmy, że przyjęcia polskich samolotów odmówiono na tym lotnisku już 23 i 24 marca, kiedy miały przybyć rosyjska i polska grupa przygotowawcza z przedstawicielami rządu i kancelarii prezydenta. W obu przypadkach powód był ten sam - brak możliwości przyjęcia samolotów na lotnisku Smoleńsk-Północny.



















Newsletter
Kanał Rss
O portalu
Reklama
