Ekspertom udało się odcyfrować większą część wymiany zdań załogi. Niektóre słowa nie były wcześniej znane, ale nie zmieniają dotychczas przedstawionego publicznie sensu wypowiedzi osób z kokpitu.
W poniedziałek upubliczniono załączniki, które były podstawą raportu polskiej komisji w sprawie katastrofy 10 kwietnia 2010 roku. Z ujawnionego Załącznika nr 1 wynika, że załoga zdawała sobie sprawę, że lądowanie na innym lotnisku niż Smoleńsk może być kłopotem dla pasażerów, którzy chcieli zdążyć na katyńskie uroczystości.
Stenogramy rozmów z kokpitu i z wieży są umiejscowione w czasie według tzw. Uniwersalnego Czasu Koordynowanego UTC), znanego także jako czas Greenwich (GMT) lub Zulu Time. Obowiązuje on w nawigacji lotniczej.
Ponieważ komisja badała katastrofę lotniczą wynikłą w locie międzynarodowym, z przekraczaniem stref czasowych, musiała przywołać ten czas w oficjalnych dokumentach. Przenosząc UTC na czas polski należy więc dodać do niego dwie godziny, a na czas moskiewski - cztery.
Wynika z nich, że około 26 minut przed tragicznym końcem lotu załoga dostała informacje od wieży w Smoleńsku o faktycznych warunkach pogodowych nad lotniskiem Smoleńsk - Północny. Wbrew temu, co wcześniej przekazali polscy meteorolodzy okazało się, że lotnisko zasnute jest mgłą, a widzialność wynosi 400 metrów. O godz. 6:16:53 drugi pilot zapytał:„Za ile te (lub: O której te?) uroczystości się zaczynają?". Kapitan Protasiuk odpowiedział: „Nie wiem" i kontynuował: „Ale jak (tu lub: my?) nie usiądziemy, to oni nie (będą mieć?) czasu".
Gdy do kabiny pilotów wszedł Mariusz Kazana, dyrektor Protokołu Dyplomatycznego i załoga poinformowała go o złych warunkach pogodowych nad Smoleńskiem. Kazana zapytał o lotniska zapasowe na co Protasiuk odpowiedział :"Mińska albo Witebsk". Według komisji Millera dyrektor wyszedł z kabiny i udał się do Pana Prezydenta w celu przekazania informacji i wypracowania decyzji o dalszym postępowaniu.
O godzinie 6:30:33 do kabiny pilotów ponownie wszedł Kazana i powiedział:"Na razie nie ma decyzji prezydenta, co dalej robimy" i opuścił kabinę. Według komisji Millera, gdyby prezydent wskazał załodze zapasowe lotnisko to byłaby to informacja, że jej decyzja o odejściu na lotnisko zapasowe została zaakceptowana przez głównego dysponenta. Natomiast przy braku wsparcia procesu decyzyjnego dowódca statku powietrznego kontynuował wcześniej przyjęty plan działania, czyli próby podejścia do lądowania do minimalnej wysokości zniżania.
Komisja Millera dodaje, że w tym momencie wybór lotniska zapasowego „ułatwiłby podjęcie czynności przygotowawczych przez „załogę, obsadę lotniska (wskazanego jako zapasowe), służby kontroli ruchem lotniczym, a także służby dyplomatyczne do wykonania wybranego wariantu dalszego działania".
Takiej decyzji nie było a załoga kontynuowała próbę podejścia :"piloci podejmowali tę bardzo ważną decyzję pilotażową, kierując się nie tyle przesłankami lotniczymi ile faktem, kogo i w jakim celu przewozili na pokładzie".
Stenogram z końcowych 15 sekund lotu zawiera znany już, dramatyczny przebieg wydarzeń, gdy system TAWS emituje komunikat „PULL UP", kontroler powtarza słowa „101 Horyzont", a na koniec dodaje „odejście na drugi krąg". Tuż po tych dramatycznych wydarzeniach, gdy kontrolerzy stracili kontakt z załogą i nakazali straży pożarnej jechać na miejsce katastrofy, sprowadzający samolot rosyjski kontroler powiedział: " Zaczął odchodzić na drugi krąg, potem zniknął...K...! Spadł, k...Polski Samolot! Ja mu powiedziałem: sto metrów, odejście na drugi, kurde.(...)Normalnie, k..., powiedziałem... horyzont, horyzont k...".



















Newsletter
Kanał Rss
O portalu
Reklama
