Zakaz publikacji reklamówek wyborczych przed rozpoczęciem kampanii, sktecznie omijany jest przez partie, gdyż swoje działania nazywają kampanią informacyjną.
Jednak trudno w tych kampaniach informacyjnych znaleźć elementy informacyjne. PiS zaprezentował już dwa spoty filmowe, a na ulicach pojawiły się bilbordy z twarzą prezeza PiS. Inne partie nie pozostają w tyle. SLD i PO prezentują swoje oblicza na bilbordach prononując ludziom m.in. poradę prawną.
Politycy bronią się, że bilbordy, które wiszą, nie są bilbordami, gdyż nie przekraczają wymiarów 2x2 metry, w związku z czym kwalifikują się mianem plakatu. Dodatkowo nie posiadają loga partii, więc partia nie wyraziła zgody na ich publikacje.
Sekretarz Państwowej Komisji Wyborczej Kazimierz Czaplicki twierdzi, że to nie jest czysta kampania informacyjna, bo "trudno w tej kampanii znaleźć jakiś element informacyjny". W zawiązku z tym PKW wszystkie takie działania rzetelnie sprawdzi.
Jeżeli doszło do złamania przepisów, skutki obędą odczuwalne dla danej partii. Czaplicki mówi, że obecnie można jedynie prowadzić tzw. kampanię informacyjną ze środków własnych partii, ponieważ zgodnie z obowiązującą ordynacją wyborczą kampania rozpoczyna się z dniem ogłoszenia aktu o zarządzeniu wyborów. Wtedy partia nie może już działać jak partia, tylko jako komitet wyborczy i wydawać środki na agitację tylko i wyłącznie z funduszu wyborczego.
KB




















Newsletter
Kanał Rss
O portalu
Reklama
