Nie takiej decyzji prezydenta Egiptu Hosniego Mubaraka spodziewali się protestujący od 17 dni w centrum Kairu. Mubarak ogłosił, że przekazuje władzę w ręce wiceprezydenta, ale on nadal pozostaje „za sterami".
Protestujący Egipcjanie spodziewali się, że prezydent Mubarak ustąpi ze stanowiska. Tymczasem okazało się, że ustępować nie zamierza. 82-letni Mubarak oświadczył, że „ do dymisji się nie poda, tak też nie podda się międzynarodowej presji".
Zapowiedział, że zgodnie z konstytucją przekaże władze swemu zastępcy, wiceprezydentowi Omarowi Suleimanowi, ale formalnie pozostanie on na stanowisku.
Mubarak obiecał realizacje obiecanych wcześniej demokratycznych reform i przeprowadzenia wolnych wyborów. Wyraził też zrozumienie dla żądań młodych Egipcjan i zaproponował znowelizowanie tych artykułów konstytucji, które umożliwiły mu bezterminowe sprawowanie władzy.
Na orędzie Mubaraka w egipskiej telewizji, zgromadzony na centralnym placu Kairu tłum zareagował gniewem i wściekłością. Ludzie krzyczeli „odejdź". Tłum ruszył pod siedzibę prorządowej telewizji państwowej, wokół której demonstranci utworzyli ludzki łańcuch. Do marszu na pałac prezydencki może dojść już w piątek po popołudniowych modlitwach.




















Newsletter
Kanał Rss
O portalu
Reklama
