Unia Europejska oraz USA zastanawiają się nad wprowadzeniem zakazu wjazdu wobec niektórych członków reżimu irańskiego.
Jedną z opcji omawianych na spotkaniu wysokich rangą dyplomatów w Sztokholmie były sankcje.
Zaproponowany zakaz wjazdu do krajów Unii Europejskiej objąłby osoby odpowiedzialne za przemoc wobec demonstrantów, zastraszanie personelu dyplomatycznego oraz całkiem prawdopodobne fałszerstwa wyborcze.
Już w przyszłym tygodniu zapadnie decyzja w sprawie wprowadzenia sankcji, ale ma ona być zależna od sytuacji w Iranie. Zakazy wjazdu dla funkcjonariuszy reżimu mają wartość raczej symboliczną i lokują się na niskim stopniu możliwych reakcji dyplomatycznych.
Wybrane przez UE podejście jest stopniowalne i daje możliwość dalszej eskalacji, np. zamrożenie zasobów majątkowych gdyby sytuacja się pogorszyła.
Zaproponowana przez Brytyjczyków realizacja krótkoterminowego wycofania z Teheranu wszystkich ambasadorów państw jest bez szans.
Prezydent USA Barack Obama zaoferował nowe relacje z rządzącymi Iranem, które mogłyby utrudnić rządowi zdyskredytowanie takich kontaktów. Dlatego Biały Dom powinien poważnie przyjrzeć się idei utworzenia w Teheranie tzw."sekcji interesów" i dopiero to pozwoli na kontakt z narodem irańskim.
Z Teheranem trzeba rozmawiać o jego programie atomowym, pomocy w ustabilizowaniu Afganistanu oraz powstrzymaniu ingerencji w sprawy Iraku.




















Newsletter
Kanał Rss
O portalu
Reklama
