Austria: rozpoczął się proces Fritzla
17-03-2009
Człowiek, który przez 24 lata więził w piwnicy swoją córkę i ich wspólne dzieci, po raz pierwszy stanął przed austriackim sądem. Już na samym początku procesu stulecia Josef Fritzl przyznał się do części zarzutów. Nie okazał skruchy - powiedział prokurator. Wcześniej Fritzl zapewniał, że był dobrym ojcem, który chciał chronić córkę przed narkotykami.
73-letni Fritzl, ubrany w szary więzienny uniform wszedł do sali rozpraw w asyście sześciu policjantów zasłaniając się niebieskim segregatorem. Z czasem odsłonił jednak twarz patrząc beznamiętnie przed siebie, bez oznak skruchy. Częściowo winny odpowiedział, gdy padł zarzut o gwałt. Fritzl przyznał się także do ograniczenia wolności swej córki Elisabeth i trójki wspólnych dzieci oraz kazirodztwa. Odrzucił najpoważniejszy zarzut morderstwa noworodka, które w 1996 r. urodziła mu córka. Mimo jej błagań nie sprowadził pomocy, gdy okazało się, że chłopczyk jeden z bliźniaków ma kłopoty z oddychaniem. To było morderstwo przez zaniechanie mówiła prokurator Christiane Burkheiser. Ciało dziecka Fritzl spalił w piecu.
By przybliżyć warunki, w jakich przez ponad 20 lat mieszkała gwałcona przez ojca Elisabeth i ich kolejne dzieci prokurator Burkheiser rozdała sędziom zalatujące stęchlizną przedmioty zabrane z 60-metrowej, pozbawionej okien piwnicy domu przy Waidhofner Strasse 68. Byłam dwa razy w tym chorym miejscu. Pełno tam wilgoci i pleśni opisywała.
Jednak obrońca Rudolf Mayer apelował do sędziów, by nie podawali się emocjom i zobaczyli w oskarżonym istotę ludzką a nie potwora. Przypomniał zeznania Fritzla, który mówił o swoich patologicznych relacjach ...