Ostatni górnik wyszedł na powierzchnię dokładnie o godzinie 2.53. Na miejscu tłum zgromadzonych z prezydentem Sebastianem Pinerą na czele odśpiewali hymn. Akcja ratowania 33 górników kosztowała 10-20 mln dolarów.
Świętowanie zaczęło się praktycznie w całym kraju. W stolicy Chile - Santiago setki ludzi zebrało się na placu, gdzie na telebimie pokazywano na żywo transmisję z akcji ratowniczej.33 górników - 32 z Chile i jeden z Boliwii od 5 sierpnia br. było uwięzionych pod ziemią w kopalni miedzi i złota San Jose w Chile.
Przez kilkanaście dni wszyscy myśleli, że nie żyją. Jednak 22 sierpnia udało się nawiązać kontakt z górnikami. Rozpoczęto prace, które miały doprowadzić do wydostania górników. W minioną sobotę ratownikom udało się dowiercić do pomieszczenia, w którym przebywali mężczyźni. W nocy z wtorku na środę rozpoczęła się akcja wyciągania górników.
Prezydent Chile powiedział, że akcja ratownicza kosztowała od 10 do 20 milionów dolarów. Państwo pokryło dwie trzecie tej sumy. Akcję wydobycia górników, która trwała około doby, transmitowało kilkadziesiąt stacji telewizyjnych z całego świata.
Nigdy wcześniej w historii górnictwa nie zdarzyło się, by ktokolwiek tak długo pozostawał przy życiu uwięziony pod ziemią w efekcie katastrofy i na końcu został uratowany.



















Newsletter
Kanał Rss
O portalu
Reklama
