Rozmiar: A A A

„Ludzie myślą, że bez przerwy jeżdżę”

20-12-2010
Ocena: 1 2 3 4 5 (5) głosów: 41
„Ludzie myślą, że bez przerwy jeżdżę”

Rozmowa za Andrzejem Stasiukiem, pisarzem, poetą, eseistą, autorem m.in. „Opowieści galicyjskich", „Dukli", „Jadąc na Babadag" i "Murów Hebronu".

- Czym jest podróż dla współczesnego człowieka i czym jest ona dla Pana?
- Nie wiem czym jest dla współczesnego człowieka, chyba już codziennością. Kiedyś podróż była czymś wyjątkowym, bo praktycznie się nie podróżowało poza wyjazdami na targ, do gminy czy do powiatu. Mężczyzna wyjeżdżał do wojska i wracał z niego albo zostawał. I to właściwie tyle, po prostu nie jeździło się ot tak. Potem kiedy nastąpiła miejsko-wiejska emigracja, wiejscy rodzice odwiedzali swoje dzieci w miastach, a teraz wszyscy jeżdżą, prawie każda profesja łączy się wyjazdami. Bogaci jeżdżą do dalekich krajów, a biedni jeżdżą do bogatych krajów, by zarobić. To jest nieustanny ruch. W powietrzu aż gęsto od samolotów. Wszyscy wędrujemy.

- Podróżując odkrywamy nie tylko przestrzeń, ale także nowych ludzi oraz samego siebie. Co lubi Pan w podróżach?
- Własna, prywatna podróż, kiedy się jedzie po nic, jedzie się do nikąd, albo jedzie się po to, żeby jechać. To jest prawdziwa podróż, w której nie ma przymusu do jechania w konkretne miejsce zobaczenia czegoś ustalonego. Lubię patrzeć na ludzi, ale nie mam specjalnej potrzeby poznawania ich historii, może nie mam takiej otwartości w sobie. Podczas podróży interesuje mnie bardziej własna osoba, wyobrażam sobie róże rzeczy a nie słucham opowiadań. Zwykle jeżdżę z moją żoną Moniką i mogę z nią rozmawiać. Nie unikam kontaktu z ludźmi, ale też go nie szukam.

- Nowa książka zatytułowana Dziennik pisany później
 także jest książka podróżniczą.
- Podróż jest metodą literacka w opisie świata. Zawsze lubiłem powieści drogi, lubię kino drogi i to mnie przekonuje, to pasuje do mojego temperamentu, więc podróżuję i pewne wydarzenia w moich książkach także dzieją się w podróży, bohaterowie często się przemieszczają, są cały czas w drodze. Oczywiście to jest literatura. Większość czasu spędzam w swojej wsi i tam pracuję. Ludzie myślą, że ja bez przerwy jeżdżę (śmiech), a ja bez przerwy piszę o jeżdżeniu.


- Próbował Pan podróżować zapominając o historii miejsc. Czy podróż bez kontekstu historycznego jest w ogóle możliwa?

- Można próbować, ale potem dochodzi się do wniosku, że nie można zapomnieć o historii. Po drugie okazuje się, że jest ona ciekawa, jest w niej coś fascynującego, jest treścią wszystkiego co było przedtem i co będzie potem. Od historii nie da się uciec, a przynajmniej ja nie potrafiłem. Czyniłem wysiłki ku temu, ale wróciłem do myślenia historycznego.

- Stwierdził Pan kiedyś, że pisze jedną, wielką książkę, na którą składają się wszystkie dotychczasowe.
- Może nie tyle jedną książkę co jedną opowieść. Mam taką intuicję, że podchodzę do rzeczywistości od wielu stron i próbuję ją zbadać różnymi językami, czy metodami, ale to jest ciągle ta sama próba dogadania się ze światem, ze sobą.

- A gdyby chciał Pan nadać tytuł tej książce to jakby się nazywała?
- Nie wiem. Mam kłopoty z nazwami, ale pewnie coś bym wymyślił (śmiech).


Zwiastun filmu "Wino truskawkowe"


- Napisał Pan scenariusz do filmu „Wino truskawkowe". Jak się pracuje nad scenariuszem?
- Nudno, okropnie nie lubię pracy nad scenariuszami i mam wrażenie, że jestem kiepskim scenarzystą. Zrobiłem dwa filmy fabularne jako scenarzysta i nie czułem, że przekazałem coś ciekawego, choć może niektórzy twierdzą inaczej.  Nie lubię tej roboty, choć dla osób, które lubią kombinatorykę, budowanie precyzyjnej konstrukcji może być ciekawe. Chyba już nie będę pisał scenariuszy.

- Kiedy napisze się scenariusz a potem ogląda gotowy film, jak bardzo się to zmienia się ta wcześniejsza wizja?
- Zmienia się kompletnie, ale zobaczyć własne myśli to ciekawe doświadczenie, zwłaszcza gdy się pisze scenariusz z własnej książki (scenariusz do Wina Truskawkowego powstał na podstawie książki Andrzeja Stasiuka Opowieści Galicyjskie - dop. W.M.). Nie każdy ma taką możliwość, by sfilmować swoją głowę, swoją fikcję. Czasami jest to przykre, a czasem przyjemne.

 - Dziękuje za rozmowę.
- Dziękuję.

Rozmawiał: Filip Brudny (Radio Centrum Rzeszów)
Redakcja tekstu: Wojciech Maryjka (Rzeszów4u.pl)
Fotografia na stronie: www.facebook.com (profil Wydawnictwa Czarne)

Zachęcamy też do obejrzenia filmu o Andrzeju Stasiuku: Człowiek zwany „Świnia"

 

 

Dodaj do:
Rss Facebook Twitter Digg Wykop
| Drukuj stronę: Drukuj
„Ludzie myślą, że bez przerwy jeżdżę”
"Samotność wyzwolonego umysłu jest wielka jak niebo nad Siedmiogrodem. Myśl błądzi w niej jak bydlę w poszukiwaniu cienia albo wodopoju". - Andrzej Stasiuk "Jadąc do Babadag"
~Amelia, 2011-04-12 08:17:32
„Ludzie myślą, że bez przerwy jeżdżę”
Po przeczytaniu wywiadu sięgnęłam po powieści Stasiuka. Mój czas wolny między Świętami a Nowym Rokiem upłyną na lekturze jego powieści. Warto!!! Polecam!
~Sylwia, 2011-01-03 14:25:10
„Ludzie myślą, że bez przerwy jeżdżę”
Uwielbiam prozę tego pisarza. Na filmie "Wino truskawkowe" byłam, ale książka jest o wiele lepsza. Polecam lekturę jego powieści na świąteczny czas:) Pozdrawiam
~ala, 2010-12-20 11:59:34
„Ludzie myślą, że bez przerwy jeżdżę”
BARDZO CIEKAWY WYWIAD!!!
~tomasz, 2010-12-20 11:57:16
poprzedni
23:05   Piąty stadion
23:15   Na pierwszym planie
23:55   Droga sławy
06:20   Telezakupy
07:00   Kawa czy herbata?
09:00   Wiadomości
09:05   Pogoda poranna
09:08   Polityka przy kawie
09:25   Domisie
09:55   Dlaczego? Po co? Jak?
10:10   Kuchcikowo _ gotowanie na ekranie
10:30   Była sobie Ziemia
11:00   Galeria
11:30   Klan
12:00   Moda na sukces
12:25   My, wy, oni
13:00   Wiadomości
następny