- Trzeba się liczyć z tym, że przetarg unieważnimy i rozpiszemy nowy na mniejszy terminal. Nie potrafię podać jeszcze szczegółów - mówi Jakub Mielniczuk, rzecznik Przedsiębiorstwa Państwowe Porty Lotnicze, które jest właścicielem podrzeszowskiego lotniska.
To najgorsza wiadomość dla Jasionki. Przetarg na budowę terminalu został ogłoszony w czerwcu ub.r. i do dzisiaj nie został rozstrzygnięty. Teraz Porty mówią, że nie będą odpowiadać za decyzje poprzedniego kierownictwa. Według PPL terminal w Jasionce może kosztować ponad 200 mln zł. Jeszcze w tamtym roku mówiło się o 140 mln, a trzy lata temu o ok. 60 mln zł. Nikt nam nie potrafi powiedzieć konkretnie, skąd się wzięły tak duże różnice. Słyszymy tylko, że to wynik szalejących cen w budownictwie.
Prognozy nieaktualne
Porty twierdzą, że planowana inwestycja jest oderwana od rzeczywistości. Prognozy sprzed paru lat, że Polskę czeka boom w lotnictwie cywilnym, są już nieaktualne. Branża lotnicza na całym świecie przeżywa kryzys, głównie z powodu wysokich cen ropy.
W Jasionce miał powstać terminal, który docelowo odprawiałby 1,5 mln pasażerów rocznie. Do tej liczby mieliśmy się zbliżyć już w 2012 r. Dziś ponoć te dane są już nierealne. - Zbudować terminal można, ale kto później będzie ponosił koszty jego funkcjonowania? - pyta rzecznik.
W ciągu ostatniego roku w podrzeszowskie lotnisko wpompowano kilkadziesiąt milionów złotych. Powstał parking na 700 samochodów, niedługo będzie oddana do użytku droga patrolowa wokół lotniska, jest gotowa kotłownia, sieć energetyczna. Wszystko to zbudowano z myślą o nowym terminalu. - Otrzymujemy od potencjalnych inwestorów sygnały kwestionujące skalę planowych inwestycji w Jasionce - twierdzi Mielniczuk.
Tymi inwestorami są firmy, które chciałyby wejść do spółki lotniskowej tworzonej przez samorząd podkarpacki razem z PPL. Od kilku tygodni władze województwa szukają chętnych. Oferty można składać do 10 września. Żeby wejść do spółki, inwestor musi wyłożyć gotówkę. Do spółki do tej pory nie przekazano majątku samorządu i portów. Jeśli nie stanie się to do końca września, Jasionce mogą przepaść dziesiątki milionów unijnych dotacji.
Plany trzeba zweryfikować
To, że przetarg na terminal zostanie unieważniony, jest niemal przesądzone. Co i kiedy powstanie więc w Jasionce? - Na pewno nie baraki - to jedyny konkret, jaki słyszymy w PPL. Bo barakiem nazywa się obiekt, który postawiono w tamtym roku, by LOT mógł uruchomić bezpośrednie połączenia z Rzeszowa do USA. Ostatnio podawaną datą, że w Jasionce będzie nowy terminal, był październik 2009 r. A pierwotną - 2007 r.
PPL przekonuje, że wciąż "zdecydowanie się opowiada" za rozbudową Jasionki, ale tylko w takim zakresie, jak będzie wyglądał ruch na podrzeszowskim lotnisku. Nikt jednak takich danych jeszcze nie ma. Porty twierdzą, że muszą zweryfikować planowane inwestycje w Jasionce, bo w czasie ich tworzenia nie było kryzysu w lotnictwie.
Nie wiadomo, kiedy PPL zakończy weryfikację planowanych inwestycji w Jasionce. Dowiadujemy się, że "chyba w tym roku".
Miło być tylko odchudzanie
Decyzja PPL wywołała oburzenie w Jasionce, choć dyrekcja podrzeszowskiego portu oficjalnie nie chce o tym mówić. - Bez komentarza - ucina Władysław Uchman, dyrektor portu, który kilka dni temu mówił "Gazecie", że PPL kręci nosem na temat budowy terminalu.
- Terminal można wybudować za 100 mln zł - słyszymy w porcie. Słyszymy też, że decyzja PPL może być decyzją polityczną. - Dyrektor PPL pochodzi z Łodzi. A tam w tym roku będzie budowany terminal. O nas nasi politycy zapomnieli.
- Jestem zaskoczony tymi informacjami. Owszem, dyskusje o "odchudzaniu" terminalu toczyły się, ale dotyczyły tego, by np. zamiast granitu kłaść płytki - mówi "Gazecie" Stanisław Nowak, prezes spółki lotniskowej Rzeszów-Jasionka".
Źródło: Gazeta Wyborcza Rzeszów




















Newsletter
Kanał Rss
O portalu
Reklama
