Na rzeszowskich salonach coraz częściej mówi się o zbliżających się wielkimi krokami wyborach samorządowych. Daje się to wyraźnie odczuć podczas różnorodnych uroczystości, które swoją obecnością zaszczycają politycy z pierwszego, drugiego, a także trzeciego „garnituru politycznego". I tak dla przykładu na otwarcie odnowionego budynku dawnego „Kasyna Urzędniczego" ordynacji Potockich w Łańcucie wojewoda podkarpacki wysłał dyrektora Wydziału Środowiska i Rolnictwa PUW Rafała Kumka. Zdziwienia tym nieco egzotycznym powiązaniem kultury z rolnictwem nie kryła Monika Smoleń, podsekretarz stanu w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Przyjechała specjalnie, aby odznaczyć dyrektora Muzeum-Zamek w Łańcucie Wita Karola Wojtowicza Srebrnym Medalem Zasłużony Kulturze - Gloria Artis. Odznaczenie nadawane jest osobom szczególnie wyróżniającym się w dziedzinie twórczości artystycznej, działalności kulturalnej lub ochronie kultury i dziedzictwa narodowego. Niestety wojewoda podkarpacki dr Mirosław Karapyta, a ni też wicewojewoda Małgorzata Chomycz nie znaleźli czasu, aby pofatygować się do Łańcuta. Rzecznik prasowy, zapytany o powód nieobecności wojewody, wysłał mi lapidarnego sms-a z informacją, że jego szef jest w Jarosławiu. Próbowałem ustalić, co takiego ważnego było w tym czasie w jarosławskim grodzie, że musiał aż tam być wojewoda podkarpacki. Szukając odpowiedzi na to nurtujące mnie pytanie przypadkowo do moich uszu doleciało, że Pan Rafał Kumek przymierza się do fotela burmistrza Łańcuta. U tutaj Cię mamy panie wojewodo podkarpacki! Podobnie było w miniony piątek. Zgadnijcie Drodzy Czytelnicy, kto mógł reprezentować wojewodę podkarpackiego na uroczystym otwarciu Podkarpackiego Centrum Dziedzictwa w Łańcucie (zabytkowym łańcuckim maneżu oficjalnie oddano do użytku Podkarpackie Centrum Dziedzictwa)? Oczywiście, że dyrektor Rafał Kumek, który popisał się znakomitym refleksem i usprawiedliwił nieobecność swego szefa informując zebranych gości, że jego pryncypał jest na urlopie.
Zajrzałem na stronę Podkarpackiego Urzędu Wojewódzkiego w Rzeszowie, aby doinformować się, co do aktywności podkarpackiego wojewody. I otóż wyczytałem: „10 lutego w Przeworsku odbyło się otwarcie Młodzieżowego Centrum Kariery i Punktu Pośrednictwa Pracy. W uroczystości wziął udział wojewoda Mirosław Karapyta". I wszystko zrozumiałem, to przecież bliżej Jarosławia i Lubaczowa - matecznika PSL i bastionu wojewody doktora Mirosława Karapyty mającego niespełnione ambicje poselskie (nie udało mu się wejść do Sejmu RP w ostatnich wyborach parlamentarnych). Każdy orze jak może!
Na koniec wspomnę o konflikcie marszałka Zygmunta Cholewińskiego i wicemarszałka Bogdana Rzońcy. Pod koniec stycznia dwaj najważniejsi marszałkowie - główny i jego zastępca weszli w ostry spór. Rzońca został pozbawiony wszystkich kompetencji, czyli nadzoru nad poszczególnymi zadaniami i departamentami. Cholewiński tłumaczył się w mediach, że musiał tak zrobić w imię jedności zarządu. I podawał przykład działań swojego zastępcy, które były mu nie w smak. Oto m.in. Rzońca podczas protestu kolejarzy w Zagórzu trzymał transparent z napisem „Pracy i chleba". Nic dziwnego, to przecież rodzinne strony magistra Bogdana Rzońcy - dzielnego żołnierza posła do sejmu RP Stanisława Zająca (byłego marszałka Sejmu RP). Marszałek Cholewiński tłumaczył dziennikarzom, że nie może tolerować podobnych zachowań. Jak donosiły regionalne media, konflikt spowodował wielkie zamieszanie w szeregach PiS-u. Działacze partyjni pisali protesty w obronie Rzońcy. Sprawa trafiła nawet do prezesa Jarosława Kaczyńskiego, który polecił, aby spór został szybko zażegnany. Bo działa bardzo źle na wizerunek PiS-u.
Od jest wiadomo, że w podkarpackim PiS ścierają się dwie, a nawet trzy silne frakcje: jedna posła Stanisława Zająca, druga posła Marka Kuchcińskiego - podkarpackiego „szeryfa PiS" i trzecia posła Stanisława Ożoga. Panowie tak są pochłonięci walką o wpływy, że nie mogą porozumieć się w najważniejszej kwestii, a mianowicie, kto ma być kandydatem PiS na prezydenta Rzeszowa. Znakomicie to zamieszanie wykorzystuje i rozgrywa urzędujący prezydent Tadeusz Ferenc budując w mediach wizerunek wielkiego „Kazimierza Odnowiciela Rzeszowa", który zastał Rzeszów socrealistyczny a zbudował kapitalistyczne imperium pana Ryszarda Podkulskiego. Niech żyje refleks polityków PiS!















Newsletter
Kanał Rss
O portalu
Reklama
