Rzecz się stała niesłychana. Karp wyciągnął płetwy z rana...
Mowa o rybie. Karp ok 40-45 letni zdechł. Jak to się dzieje, że śmierć karpia przyciąga uwagę tylu ludzi na świecie? Dlaczego przeciętny widz interesuje się śmiercią karpia w takim samym stopniu jak wypadkiem drogowym, czy innym tragicznym zdarzeniem losowym o którym mówi się w telewizji? Co innego zapaleni wędkarze. Prasa donosi, że we wtorek brytyjscy wędkarze opłakiwali śmierć legendarnego w ich środowisku zwierzęcia. Karp ważył 32 kg i był zdaniem wielu ludzi największą ryba Wielkiej Brytanii. Jak ten karp ma na imię? Nazwano go "szkodnikiem małżeństw", ale może kiedyś dostanie ładniejsze imię.
Jak większość sław, swoją chwałę i należny szacunek otrzymał dopiero po śmierci. Imię jakie otrzymał podobno wiąże się z tym, że złowienie ryby-giganta było marzeniem, a wręcz obsesją zapalonych wędkarzy. Nie było to marzenie nie do spełnienia, bo podobno udało się to ponad 50 razy i za każdym razem udało się rybie ujść z życiem, bo została wypuszczana do wody. Karp zmarł śmiercią naturalną. Może powstaną o nim legendy, tak jak o potworze z Loch Ness? Karp lustrzany pływał w jeziorze Conningbrook Lake w hrabstwie Kent.
Pewien wędkarz napisał nawet książkę o swoich sześcioletnich, bezskutecznych próbach złowienia tej ryby. Oj, pecha miał ten wędkarz. Nie znalazł się w gronie ponad 50 szczęściarzy, którym się udało. Co jeśli się okaże, że to jednak nie ta sama ryba była tyle razy złapana? Może w Wielkiej Brytanii jest więcej ryb-gigantów?
W najbliższą niedzielę ryba zostanie "pochowana". Gdzie? Czy będzie to legendarne miejsce odwiedzin zapalonych wędkarzy? Pożyjemy, zobaczymy...
KB




















Newsletter
Kanał Rss
O portalu
Reklama
