Finał mundialu zbliża się szybko jak piłka kopnięta przez Messiego. Już niedługo dowiemy się, kto w geście triumfu wzniesie Puchar Świata.
Czy będą to głodni zwycięstwa Holendrzy? Czy David Villa będzie cieszył się z tytułu króla strzelców? Czy po raz kolejny bezlitośni dla rywali będą Niemcy? Czy Urugwaj będzie największą niespodzianka turnieju? Brak odpowiedzi i nasze wyobrażenia potęgują ciekawość, wzmaga się nasze oczekiwanie, że ten finał będzie najlepszy, że ten finał będzie finałem finałów, pełnym ekscytacji, dramaturgii i wspaniałej radości.
Każdy z nas ma jakieś intensywne wspomnienie mistrzostw świata. Niekoniecznie to związane z mitycznym już mundialem w 1974 roku, gdzie Polacy odpadli w walce o finał z drużyną RFN, a w meczu o trzecie miejsce pokonali Brazylię. Pięknie śpiewają o tym w nostalgicznym utworze „Filandia" Bogusław Linda i Marcin Świetlicki: „reprezentacja naszego kraju już nigdy tak nie zagra (...) Nigdy nie będzie takiego lata". Nie pamiętam tamtego lata, bramki widziałem w historycznych powtórkach, czytałem wywiady, wysłuchiwałem wspomnień, oglądałem wielokrotnie znaczek pocztowy z tamtego mundialu, wiem, że Grzegorz Lato był królem strzelców, ale bardziej, co smutne, kojarzę go z prób uczestnictwa w polityce i szefowania w PZPN. To nie mój mundial, to nie moje wspomnienia. Dla tych, którzy mogli oglądać i przeżywać tamte wydarzenia, zawsze będzie to punkt porównania, najpiękniejsze mistrzostwa, przy których żadne inne nie mogą się równać. Pamięć skutecznie broni pięknego i mocnego wspomnienia, najczęściej z dzieciństwa. A zatem zanim rozpocznie się kolejny finał przypomnijmy sobie te nasze najjaśniejsze mundialowe (albo mundial love) chwile.
Rok 1994. Mam 10 lat. Brazylia - Włochy. Finał. Rzuty karne. Pierwsze strzały obydwu drużyn niecelne. Później trafiają. Jest 2:2. Do piłki podchodzi Daniele Massaro. Broni Claudio Taffarel. Pewny strzał Dungi. 3:2 dla Brazylii. Gwiazda Włoch Roberto Baggio musi trafić. Piłka przelatuje ponad bramką. Zwycięża Brazylia. Później na boisku już zawsze byłem Taffarelem.
Wojciech Maryjka



















Newsletter
Kanał Rss
O portalu
Reklama
