Rzeszowska Wytwórnia Sprzętu Komunikacyjnego wysłała pracowników na przymusowe dwutygodniowe urlopy.
Władze WSK Rzeszów jednego z największych zakładów na Podkarpaciu przestój tłumaczą kryzysem gospodarczym i brakiem zamówień. Jaka jest faktyczna sytuacja zakładu? Przecież jeszcze nie tak dawno, władze WSK zapewniały, że przedsiębiorstwo doskonale się rozwija.
Kondycja zakładu wydaje się być zupełnie inna. Zaczęły pojawiać się plotki o kolejnych zwolnieniach i obcięciu płac. Najmniej optymistyczną wersją jest przeniesienie całej produkcji na Ukrainę. Jednak jak zapewnia kierownictwo WSK, są to tylko przejściowe problemy. Z tym, że potem zawsze dochodziło do zwolnień.
Źle w rzeszowskim przedsiębiorstwie dzieje się od kilku miesięcy. Na kilku wydziałach zaczęły się krótkie przymusowe urlopy, potem zwolnienia. Do tej pory pracę straciło około 500 pracowników. Najbardziej zaskakująca była ostatnia fala zwolnień, bo ludzie o redukcji dowiadywali się nagle.
Z doniesień wynika, że WSK ma stracić jednego zleceniodawcę PZL Świdnik. Czy potwierdzą się plotki krążące po Wytwórni Sprzętu Komunikacyjnego w Rzeszowie i zakład znowu zacznie zwalniać w sierpniu?



















Newsletter
Kanał Rss
O portalu
Reklama
