W całym kraju Ministerstwo Zdrowia powołało 13 centrów urazowych. Jedno z nich działa w Szpitalu Wojewódzkim nr 2 w Rzeszowie. Od połowy lipca centrum przyjęło o 30 proc. więcej pacjentów z urazami. Problem w tym, że szpital nie dostał dodatkowych pieniędzy.
Centra urazowe powstały z myślą o osobach, którzy w czasie wypadków doznali poważnych urazów. Do takiego centrum pacjenci powinni trafić jak najszybciej, by mogli być szybko zdiagnozowani i leczeni.
Aby takie centrum urazowe mogło powstać, placówki musiały sprostać wysokim wymaganiom. Placówka m.in. powinna dysponować wysokospecjalistycznym sprzętem diagnostycznym. Ponadto szpital powinien dysponować lądowiskiem dla helikopterów.
Wojewódzki Szpital Specjalistyczny sprostał tym wszystkim wymaganiom i zaczęło w nim działać centrum urazowe. Od połowy lipca do szpitala zaczęto zwozić pacjentów, w ciągu niespełna miesiąca przyjęto o ok. 30 proc. więcej pacjentów z urazami, niż to miało miejsce do tej pory.
Teraz szpital musi zdobyć dodatkowe pieniądze na funkcjonowanie centrum, bo wielu pacjentów, którzy będą trafiać do centrum, będzie leczona kosztownymi procedurami. Dyrektor szpitala złożył wniosek do NFZ renegocjację kontraktu na II półrocze.
W tym roku Szpital Wojewódzki ma kontrakt niższy o 8 mln zł, niż w roku ubiegłym, a NFZ zalega z zapłatą 22 mln zł za praocedury ratujące życie wykonane w 2009 roku.




















Newsletter
Kanał Rss
O portalu
Reklama
