27 września w Zamku Królewskim w Warszawie odbyła się Gala Finałowa Konkursu dla Pracodawców Wrażliwych Społecznie. Ideą konkursu jest nagradzanie firm, instytucji i osób prywatnych wybitnie angażujących się w rozwiązywanie problemów osób niepełnosprawnych, tworzących nowe i coraz lepszej jakości miejsca pracy oraz dostrzegających sens i konieczność aktywizacji zawodowej i społecznej osób niepełnosprawnych. Najlepszym pracodawcom wręczono statuetki LODOŁAMACZ 2011. Statuetkę SUPER LODOŁAMACZA otrzymało rzeszowskie Zrzeszenie Sportowe Inwalidów „Start". Drużyna koszykówki na wózkach już dziewięciokrotnie świętowała zdobycie tytułu Mistrza Polski, ale dużo ważniejsze o zdobytych tytułów jest promowanie sportu wśród osób niepełnosprawnych, które po wypadkach mogła wyjść z psychicznego załamania. W imieniu drużyny statuetkę w Warszawie odebrał kapitan zespołu, Jan Cyrul.
- Statuetka Super
Lodołamacza to wielkie wyróżnienie dla Pana i całego zespołu Startu Rzeszów...
- Tak, cieszymy się, że zostaliśmy zauważeni nie tylko na szczeblu regionalnym,
ale też ogólnopolskim. To dla nas duży zaszczyt, że tyle lat pracy z osobami
niepełnosprawnymi zostało docenione. Przez nasz klub przewija się wiele osób,
które przez sport przełamują bariery psychiczne oraz fizyczne i stają się
silniejsze. Myślę, że zasłużyliśmy na to wyróżnienie.
- Może pan opowiedzieć jakie uczucia
towarzyszyły Panu, na początku gry w Starcie?
- Początki były trudne. Wózki ważyły 25 kilogramów, teraz
są lżejsze i zwrotniejsze. Nie było sprzętu, nie było założeń taktycznych,
trenerzy nie byli wyszkoleni i po prostu przez lata wiele musieliśmy się
nauczyć, by odnieść jakieś sukcesy. To długa, mozolna praca, bo nie da się
szybko stworzyć zespołu. Nam udaje się już od około 10 lat być w czołówce. Prezentujemy
już poziom zawodowy, ale w Polsce koszykówka na wózkach dalej jest dyscypliną
amatorską. Nie otrzymujemy żadnych gratyfikacji finansowych. Na zachodzie
Europy drużyny mają wielu sponsorów, a u nas trudno znaleźć choćby jednego.
- Marzeniem każdego sportowca jest uczestnictwo w Olimpiadzie, czy Paraolimpiadzie. Na początku nasza reprezentacja grała słabo i musiała nabrać doświadczenia. Część zawodników grała w drużynach europejskich, co dało im możliwość sportowego rozwoju. Poziom z czasem się podnosił i możemy teraz rywalizować równorzędnie z innymi reprezentacjami narodowymi. Czwarte miejsce w Mistrzostwach Europy, szóste na świecie i po raz pierwszy awans do Igrzysk Paraolimpijskich to naprawdę duży wyczyn. Myślę, że jeśli zdrowie pozwoli to będę brany pod uwagę do występu w Paraolimpiadzie.
- Tytuł Lodołamacza zobowiązuje Pan i drużynę do tego, żeby nadal dawać dobry przykład. Co powiedziałby Pan osobom, które znalazły się w trudnej sytuacji i które muszą zmierzyć się z niepełnosprawnością?
- Sytuacja po wypadkach komunikacyjnych, kiedy jednego dnia człowiek tryska zdrowiem, a drugiego budzi się i okazuje się, że musi usiąść na wózku jest dużym szokiem. Jeśli pomoże się takiej osobie zaraz na początku, żeby się nie załamała i odnalazła sens to łatwiej jest jej wrócić do codziennego życia. Z reguły jest tak, że po wypadku osoba niepełnosprawna jest zamykana w domu i rodzice dbają, żeby nic już więcej się nie stało. Tu trzeba innego działania, trzeba takiego człowieka wyciągnąć z domu, żeby nie siedział przy telewizorze, czy komputerze ale zajął się jakąś pracą czy realizowaniem się w sporcie. Jeśli ktoś ma trochę smykałki do sportu to powinien spróbować swoich sił. Udało nam się namówić niedawno do treningów 16-letniego chłopaka, który miał wypadek na motorowerze i powoli przełamuje się i angażuje w koszykówkę. To nadaje sens jemu i naszym działaniom. Siedzenie w domu przed telewizorem po jakimś czasie zaczyna się nudzić i osoba, której się nie pomoże popada w depresję, alkoholizm lub próbuje sobie odebrać życie, bo nie widzi celu.
|
- Jest więc taka możliwość, żeby takie osoby spróbowały swoich sił w koszykówce.
- Oczywiście. Zapraszamy wszystkich chętnych niepełnosprawnych jeśli tylko mają chęć. Oczywiście nie od razu będą gwiazdami. Na początku trzeba pracy i wysiłku, a sukcesy przyjdą potem.
- Dziękuję za rozmowę.
- Dzięki.
Rozmawiał: Wojciech Maryjka




























































Newsletter
Kanał Rss
O portalu
Reklama
