Marszałek województwa podkarpackiego ostrzegł prezydenta Rzeszowa, że miasto może nie dostać unijnych pieniędzy na budowę trybuny na stadionie miejskim przy ul. Hetmańskiej w Rzeszowie, jeżeli z obiektu nie zniknie symbolika klubowa.
Mirosław Karapyta, marszałek podkarpacki napisał do Tadeusza Ferenca pismo, z którego wynika, że Rzeszów może nie dostać dofinansowanie unijnego na budowę wschodniej trybuny stadionu Stali i stawia warunki, które miasto spełnić musi, jeśli chce otrzymać unijne pieniądze.
Marszałek chce, by stadion miejski miał neutralny i otwarty charakter, dlatego powinien być pozbawiony jakiejkolwiek symboliki kojarzącej się z jednym klubem. Chodzi m.in., o kolorystykę niebieskich krzesełek na trybunie oraz nazwę stadionu.
Oznacz to, że ze stadionu muszą zniknąć elementy kojarzące się ze Stalą Rzeszów. Na pismo marszałka odpowiedziało już miasto. Prezydent Tadeusz Ferenc przekonuje, że stadion jest własnością miasta, a jego nazwa nie będzie miała wpływu na udostępnienie go każdemu z zainteresowanych.
Jeśli chodzi o kolor krzesełek, to niebieski jest jednym z herbu Rzeszowa. Miasto nie końca rozumie zarzuty marszałka.




















Newsletter
Kanał Rss
O portalu
Reklama
