Dyrekcja rzeszowskiego Zelmeru otrzymała wiadomość o podłożeniu bomby. Okazało się, ze to żart, który kosztował firmę 600 tys. zł.
Sms’a z informacja, ze bomba wybuchnie o godzinie 16 dotarła do rzeszowskiego Zelmeru kilka minut przed godzina 14. W związku z realnie istniejącym zagrożeniem szefostwo zadecydowało o ewakuacji pracowników.
Na miejsce natychmiast przybyły jednostki straży pożarnej i pogotowie ratunkowe. Potem do akcji wkroczyli pirotechnicy z Samodzielnego Pododdziału Antyterrorystycznego Policji. Po trwającej kilka godzin akcji okazało się, ze bomby nie ma. Policjanci nie znaleźli żadnego przedmiotu mogącego wzbudzić podejrzenie. Pracownicy o godzinie 18 wrócili do pracy.
Z otrzymanej informacji o rzekomo podłożonej bombie wynikało, ze ładunek znajduje się na terenie budynków zakładowych przy ul. Hoffmanowej i Przemysłowej. Policja ustała tożsamość osoby, która wysłała wiadomość o podłożeniu bomby.
Kierownictwo Zelmeru oszacowało straty na około 600 tys. zł.




















Newsletter
Kanał Rss
O portalu
Reklama
