Podczas tegorocznego ExtremeDay w Rzeszowie największe zainteresowanie wzbudziły Oficjalne Zawody Stuntu, czyli pokazów, w których uczestnicy wykonują na motocyklu niecodzienne ewolucje. Wśród uczestników znalazł się Kamil Żerebiec, który przyjechał do Rzeszowa z miejscowości Brody Małe niedaleko Szczebrzeszyna. Młody zawodnik swoje wyczyny prezentował na popularnym motocyklu WSK.
Zawodnicy podczas czterominutowego przejazdu pokazywali
swoje umiejętności panowania nad maszyną. - Chciałem się zaprezentować z jak najlepszej strony. Są to moje pierwsze
zawody i oceniam je bardzo dobrze. Myślę, że nie będę ostatni - oceniał po
swoim przejeździe Kamil.
Stunt narodził się wraz rozwojem produkcji filmowej, która potrzebowała
kaskaderów. Z czasem coraz więcej osób podpatrywało, w jaki sposób wykonywane
są efektowne tricki i próbowało samodzielnie nauczyć się poszczególnych figur.
Nie wystarczała już jazda na tylnym kole. Zaczęto poszukiwać nowych motocyklowych
ewolucji. Obecnie spectrum możliwości ich wykonywania jest bardzo duże i
zapewnia sporą dawkę adrenaliny dla samego zawodnika, jak i patrzącej z
niedowierzaniem publiczności.
Połączenie legendy znanego w Polsce motocykla z młodzieńczą fantazją zawodnika wzbudziło podczas ExtremeDay duże zaciekawienie. - Stuntem zajmuję się od roku. Jeżdżę na motocyklu WSK 175 - mówi Kamil. - Wiadomo, że WSK nie ma takiej mocy jak czterosuwy, ale można sobie poradzić.

Kamil Żerebiec podczas swojego występu
Motocykl do stuntu musi być odpowiednio przygotowany. WSK-a naszego bohatera też przeszła modernizację, choć swoją duszę zachowała. - Silnik jest seryjny, zmienione jest zawieszenie, założone są hamulce tarczowe. Przednie koło jest z MZK-i. Są też elementy dodatkowe, których nie posiada zwykły motocykl. Jest to drugi tylny hamulec tzw. handbrake, który montuje się na tarczy. Pomaga on, gdy prawa noga podczas występu nie ma kontaktu z hamulcem nożnym. Motocykl jest też wyposażony w tzw. pegi pozwalające na przechodzenie z prawej na lewą stronę motocykla w czasie wykonywania cyrkli - opowiada zawodnik.
Każdy miłośnik stuntu pracuje oczywiście nad poprawieniem popełnianych błędów i rozwojem swoim umiejętności. Do tego potrzeba treningów. - Mam swoją małą miejscówkę, na której podczas treningu mieści się jeden motocykl. Za rok planuje zakup jakiegoś większego motocykla większej pojemności np. Hondy - mówi Kamil.
Miejmy nadzieję, że mimo zapowiedzi zmiany motocykla, podczas przyszłorocznego ExtremeDay ponownie będziemy mogli zobaczyć popisy zielonej WSK-i.
Wojciech Maryjka



















Newsletter
Kanał Rss
O portalu
Reklama
