Możliwe są opóźnienia w budowie autostrady między Dębicą, a Rzeszowem. Powiatowy Zarząd Dróg w Rzeszowie i podkarpacki Zarząd Dróg Wojewódzkich nie zgadzają się, by wielkie ciężarówki dojeżdżały na plac budowy lokalnymi drogami.
Do tej pory nie zawarto porozumienia z wykonawcą inwestycji, firmą Budimex. Mimo wcześniejszych gwarancji, porozumienia nie podpisał samorząd wojewódzki i starosta rzeszowski.
Chodzi o 32-kilometrowy odcinek autostrady A 4, od węzła Dębica Pustynia do węzła Rzeszów Zachodni w Mrowli. Na nasypy, na których zostanie zbudowana droga, trzeba na początku przywieźć 8,5 mln m sześc. ziemi. Pod koniec budowy będzie trzeba też dowieźć tysiące ton cementu i asfaltobetonu. Wielkie ciężarówki będą więc przez 2 lata jeździły lokalnymi drogami.
W kontrakcie zawarto klauzule, że wykonawca ma zawrzeć porozumienie z zarządcami dróg lokalnych. Takie porozumienia zostały zawarte na pozostałych odcinkach autostrady. Gwarantuje ono, że drogi samorządowe, z których korzysta wykonawca autostrady zostaną przywrócone do stanu sprzed rozpoczęcia robót.
Zarządcy dróg chcą natomiast, aby wykonawca poprawił ich drogi przed rozpoczęciem prac, a po wykonaniu autostrady nie tylko je odbudował, ale i przebudował. Ponadto chcą, by Budimex na czas budowy w całości przejął zarządzanie drogami, z których korzysta, a w zimie je odśnieżał.
Zdaniem Mirosława Karapyty takie zachowanie jest niepoważne, gdyż najpierw samorządowcy zgadzają się na zawarcie porozumienia, a potem dwaj z nich wycofali się.



















Newsletter
Kanał Rss
O portalu
Reklama
